Czas wszystko zacząć od nowa

przez , 25.sty.2016, w Motylki pro anorexia, Pro ana

21e221c1f2b5ffaad55a4d757677d865

Witajcie Motylki !tumblr_nbgdpxAzjy1tree5yo1_500

Nie było mnie tu 3 lata. Myślałam, że już nigdy nie wrócę. Myślałam, że usunęłam tego bloga. Całe szczęście, że tego nie zrobiłam. Te 3 lata były dla mnie ciężkie, ale i radosne… Męczące, ale i pełne energii… Ciągła sinusoida. Nie wiedziałam czemu tak jest, aż do niedawna.

Jakieś pół roku temu poszłam do psychiatry (bo do psychologa trzeba było mieć skierowanie) wierząc święcie w to, że mam ADHD. Przeczytałam w jednej książce jakie zachowania mają osoby z tą chorobą i wszystko się zgadzało. Psychiatra patrzyła na mnie sceptycznie i wypytywała mnie o różne rzeczy. Suma summarum okazało się, że ADHD mogłam mieć w dzieciństwie, a teraz się to przerodziło w chorobę afektywną dwubiegunową (inaczej psychoza maniakalno-depresyjna). Jeśli ktoś z Was oglądał Skinsów to tą chorobę miała Effy

Choroba ta polega na ciągłej zmianie nastrojów – popadanie ze skrajności w skrajność. Od euforii (moja nazwa jak się okazuje głęboko siedziała w mojej podświadomości) po stany depresyjne. Jest ona bardzo męcząca, zarówno dla mnie, jak i dla ludzi, którzy są w moim otoczeniu. W każdym razie zaczęłam brać leki stabilizujące nastrój + antydepresanty. Ostatnim razem jak się odchudzałam miałam skrajną depresję, chciałam ze sobą skończyć itp. Teraz, ponieważ mam leki myślę, że odchudzanie będzie łatwiejsze. Zacznę od tego, że przytyłam jakieś 10 kg. Nienawidzę siebie za to. Myślałam, że już nigdy tego nie zrzucę, że już zawsze będę taka gruba, ale potem przypomniałam sobie o tym, że ten blog mi bardzo pomagał i jednoczenie się z ludźmi, którzy mnie rozumieją.blog_qs_4672452_7087787_sz_b64248740

Jestem teraz na studiach (psychologia). Dużo doświadczeń mam za sobą. Od tańczenia na rurze, przez wszelkiego rodzaju narkotyki i alkohol, po bójki i inne tego typu rzeczy. Nigdy nie byłam spokojną duszą, od zawsze byłam porywcza. Obecnie mam okres spokoju, stabilizacji. Zobaczymy jak długo…

Potrzebuję wsparcia w odchudzaniu. Sama nie dam rady. Sama świadomość tego, że ktoś tu zagląda jest mega motywacją. Codziennie będę starała się zamieszczać wpis (czasem nawet może dwa) :) 2214f4e6b873372bc1ab062c7b910160_400x400

Tak więc mam nadzieję, że będziecie ze mną.

Trzymajcie się chudo! 

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

” I’ll stop the whole world, I’ll stop the whole world from turning into a monster „

przez , 09.lip.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

 

Witajcie Motylki!

Przepraszam, że nie było mnie tu jakiś czas, ale musiałam mieć trochę czasu dla siebie, odpocząć… od wszystkiego. Zacznę od tego, że ostatnie dni miałam napady <coraz częściej mi się to zdarza>. Dosłownie w niczym sobie nie odmawiałam. Żarłam jak opętana… Dlatego też moja waga teraz pokazuje 62 kg. Wyglądam jak pączek. Muszę to zmienić. Wiem, że cały czas tak powtarzam, ale tym razem się uda. Znalazłam też małą motywację, ale o tym za chwilę. Ogółem jutrzejszy dzień – dzień 9 lipca będzie dla mnie dniem znaczącym. Otwieram nowy etap w życiu. Może brzmi to trochę nazbyt patetycznie, ale takie mam postanowienie. Otóż jutro zaczynam  4 nowe rzeczy:

* (bardzo) ścisła dieta

* robię sobie kolczyk (!)

* rozpoczynam ‚kurację’ wybielania zębów za pomocą specjalnej pasty

* rozpoczynam kurs prawa jazdy

Może nie są to jakieś znaczące sprawy, ale są ważne dla mnie. I to się liczy. Wiem, że od jutra wszystko się zmieni. Na pewno. Mam jasno i klarownie wyznaczone cele i będę do nich dążyć nawet po trupach (tudzież własnym trupie ;D).

No dobra, od czego by tu zacząć? Mam Wam tyle do opowiedzenia… trochę się tych spraw nazbierało. Dobra zacznę od najprzyjemniejszego, a zarazem najbardziej bolesnego. Kolczyk. Robię sobie kolczyk w nosie, tak zwane septum :) Od zawsze mi się podobały kolczyki na twarzy, ale rodzice..  A ten kolczyk bardzo łatwo schować tak, że w ogóle go nie widać. Więc postanowiłam, że zrobię (o tym, co było moją główną motywacją za chwilę). Umówiłam się na jutro i jadę :D Szczerze mówiąc trochę się boję, ale będę twarda – podobno nie boli aż tak bardzo. Zobaczymy. Jadę tam z moimi 2 przyjaciółkami (!). Z jedną byłam bardzo pokłócona, ale się pogodziłyśmy – z czego jestem bardzo zadowolona. W ogóle zadzwoniłam do tego studia i się okazało, że mają promocję w tym miesiącu i że zrobienie tego kolczyka jest mega tanie – 40 zł, więc lekki szok.

A co do motywacji… Poznałam w internecie (na sympatii :D ) takiego chłopaka. Ma na imię Antek, jest młodszy o 2 lata. Mówię, a co tam, przecież nie wiek świadczy o człowieku. Dobrze mi się z nim pisze, więc jak zaproponował spotkanie to się zgodziłam :) No i się spotkaliśmy. Oczywiście tego dnia działo się wszystko przeciwko mnie. Oczywiście pociąg mi uciekł i musiałam czekać 1,5 h (!) na kolejny, do tego oblałam się colą, a w drodze powrotnej o mało co znów by mi pociąg nie uciekł. Zdecydowanie nie mój dzień. No ale przechodząc do sedna… Właśnie taki kolczyk ma Antek. U niego wygląda to tak świetnie, że postanowiłam, że też sobie zrobię. A co mi tam, raz się żyje. Może walnę sobie też małe tatoo od razu. Bo mam na lewym nadgarstku taką małą, krzywą gwiazdkę, którą kiedyś sobie sama zrobiłam (pod wpływem głupoty) no i teraz niekoniecznie dobrze to wygląda, więc zrobię sobie tatoo które to zakryje. A jeszcze a propo Antka… Spotkaliśmy się w Centrum i pojechaliśmy gdzieś – nawet nie wiem gdzie. Powiedział, że zabierze mnie w miejsce dla niego szczególne, gdzie jeszcze z nikim tam nie był. No i zabrał mnie na taką wieżę (?). Chociaż może to nie była wieża… ale było to bardzooo wysokie, gdzieś na 30 metrów. Wchodząc tam całe życie mi przeleciało przed oczami, bo wejście tam było bardzo niebezpieczne. Musiałam się wdrapać na taką platformę, ale powiem, że to co zobaczyłam bardzo mi się spodobało. Widok świetny. I ta cisza… Siedzieliśmy tak kilka godzin, nie robiąc nic szczególnego. Słuchając muzyki, rozmawiając. Słońce pięknie świeciło i ogólnie było zajebiście. A na koniec zdarzyło się coś czego zazwyczaj nie robię. Tzn całowaliśmy się. Nie mam w zwyczaju całować się z kimś na pierwszej randce, ale było mi z nim dobrze i to jakoś samo wyszło. Podoba mi się, ale nie wiem czy coś z tego będzie. Nie boję się o to, że on nie będzie chciał, tylko o to czy ja będę chciała. Bo mam związkofobię (jakkolwiek to brzmi- ale jest coś takiego). W sumie chciałabym chcieć. Chciałabym się w końcu w kimś zakochać, ale czy się uda, tego nie wiem.

Co do wcześniej już wspomnianej motywacji do niejedzenia… Jak jechałam w pociągu do Antka, usiadłam koło takiej dziewczyny. Miała może ze dwadzieścia lat. Może troszkę więcej. Była anorektyczką. Wiem to na sto procent. I strasznie mi się spodobała. Miała włosy trochę przypominające słomę, ubranie na niej wisiało, ale miała coś w sobie. Taką wrodzoną bezczelność. Patrzyła się ciągle na mnie, w dodatku tak, jakby chciała mnie przebić na wylot. Miałam wrażenie, że myśli sobie ‚ale wieloryb’ czy coś w tym stylu. Ale mimo to mi się spodobała. Miała ze sobą walizkę, może miała przepustkę ze szpitala, a może właśnie do niego jechała? To już tylko moje przypuszczenia. Ale od jutra, kiedy będę chciała coś włożyć do ust, będę przypominać sobie ją. Taką bezczelną, niezależną, niepotrzebującą nikogo.

Ogólnie w domu jest teraz ciężko. Moja mama wróciła… Była na Malcie 2 tygodnie i wróciła. Na skajpie co dzień gadałyśmy, ona płakała, że tęskni i chce już wracać, ale teraz, kiedy już jest w domu jest tragedia. A to też sprawka mojego młodszego brata dręczyciela. Gówniarz ma dopiero niecałe 5 lat, a tak się zachowuje, że to porażka. I oczywiście, gdy on mnie zaczepia, to nikt nie zwraca uwagi, a jak ja już go uderzę, to wielkie halo. I dziś już się z matką pokłóciłam o to. Wkurwiłam się, bo jak zwykle cała wina poszła na mnie. Powiedziałam jej, że jej nienawidzę. Było to bardziej pod wpływem impulsu, niż na serio. No, ale nie zamierzam jej przepraszać. Dlaczego zawsze ja mam się poniżać i wkupiać się w jej łaski? No sorry, ona nazwała mnie idiotką, więc nie zamierzam do niej iść z przeprosinami. Trudno, najwyżej będziemy pokłócone. Ona z tym małym smrodem i tak wyjeżdża na Ukrainę niedługo, więc będę miała spokój. Zostaję z tatą. Ufff. Zwykle miałam lepszy kontakt z mamą, niż z tatą, ale jak będziemy we dwójkę to będzie okej, bo on będzie zajęty swoimi sprawami, a ja będę mogła robić co chcę. W końcu mam wakacje… Trzeba rozejrzeć się za jakąś pracą :P

W ogóle zmieniłam gust muzyczny ;) na chwilę obecną podniecam się Paramore *.*

Zmieniłam podejście do świata. Też do anoreksji. Chcę ją mieć. Chcę być buntowniczką. Chcę umieć się postawić. Chcę umieć sobie w życiu poradzić. I wiem, że się uda :)

A co do diety, to głodówka (jednak), a potem dieta wg grupy krwi. Ja mam 0 rh +.

Ale się rozpisałam :) Dobra lecę spać, bo już północ

 

 

Trzymajcie się Motylki i piszcie co tam u Was :*

 

 

 

2 komentarze :, , więcej...

pocałunek słońca

przez , 03.lip.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

        

 Hej Motylki !

Jak mówiłam, tak się sprawdziło :P miałam napad, najadłam się sporo takich tuczących rzeczy jak np. kluski kładzione ze smażoną cebulką, placki z jabłkami, a to wszystko przez taką panią która przychodzi do nas od czasu do czasu ugotować i posprzątać. Ona dobrze gotuje i nie mogłam się powstrzymać. Cóż, takie życie. Powiedziałam, chuj trudno, zaczynam nową dietę. Posłuchałam się jednej z Was i przeszłam na dietę 1000 kcal (a jednak!)  :) dziś 1 dzień i jakoś za specjalnie nawet jeść mi się nie chciało. Ale będzie dobrze, czuję to. Po prostu będę chudła trochę wolniej. Wczoraj na wadze było 59 kg, dziś – po napadzie było 59,5 kg, więc jest dobrze. Myślałam, że będzie znacznie więcej. Dziś może jeszcze trochę poćwiczę. Leniwiec ze mnie ostatnimi czasy – trzeba to zmienić ! :)

Dziś mi vansy przyszły ! Zadzwonił do mnie kurier, a akurat byłam u babci, to pobiegłam szybko do domu i już na mnie czekały :) śliczne są, ale za duże o jeden rozmiar, co mnie trochę rozczarowało, no ale i tak są super :D Ogl zapisałam się dziś na kurs prawa jazdy, więc też jest git ;D  Dzień zaliczam do dość udanych :)

BILANS :

Śniadanie:

jajecznica z 2 jajek z cebulą – ok. 201 kcal

kawa z mlekiem  - ok. 29 kcal                        

II Śniadanie:

pół szklanki soku pomarańczowego - ok. 50 kcal

1/3 puszki piwa (a co !) - ok. 50 kcal (?) cała puszka podobno ma 50 kcal, ale wole dać więcej na wszelki wypadek

Obiad:

1 porcja lasagne - 155 kcal

Podwieczorek:

Brak

Kolacja:

1 porcja lasagne

——————————> Razem: 640 kcal / 1000 kcal

Więc nie jest chyba źle ;) Dobra spadam, bo mam nową książkę do przeczytania (dzięki Iga! :*) – DLACZEGO CHCESZ BYĆ GRUBA? Więc lecę po dobrą herbatę i zaczynamy ‚seans’ :D

Trzymajcie się chudo !! :)

 

 

 

 

 

4 komentarze :, , , , , więcej...

better in time

przez , 01.lip.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

            Cześć kochane ! 

Dziś mam mega pozytywny humor :) dzień zaczął się dość miło, gdy na wadze zamiast 61 kg, zobaczyłam 60 ;) więc jest miło. Do tego zamówiłam sobie wreszcie vansy czerwone w końcu. Ha! Jest git :D

Nic specjalnego dziś nie robiłam, obijałam się trochę, próbowałam domyć ręce z tych truskawek – pomału schodzi :D no i oglądałam trochę TV. Wiecie, pamiętniki z wakacji i te sprawy :D Więc nie narzekam.

Co do jedzenia… W sumie też nie jest jakoś strasznie tragicznie, choć przyznam, że byłam troszkę głodna, ale wróciłam do gry ;) Dziś mam już 2 dzień Ana Boot Camp. No ciekawa jestem czy wytrzymam. Ale i tak szukam w necie jakiejś ciekawszej diety, bo czuję, że na tej niedługo będę miała napad. Lepiej nie wywoływać wilka z lasu :) 

Bilans na dziś: 

Śniadanie: 

2 kanapki z polędwicą sopockąok. 160 kcal

Obiado-kolacja: 

trochę czipsów warzywno-owocowychok. 50 kcal

kanapka z polędwicąok. 80 kcal

ciastko92 kcal

——————————————————->

Razem: ok. 382 kcal /500 kcal

W sumie mogłam sobie odpuścić to ciastko, ale stwierdziłam, że skoro dzisiejszy limit wynosi 500 kcal, więc mogę sobie na to pozwolić – później już nie będzie takich okazji :D A co do tych chipsów, to wzięłam pokroiłam na plasterki cukinię, 2 marchewki, jabłko i włożyłam do piekarnika. Zjadłam jedynie jabłko – wyszło super, ale cukinia z marchewką się spaliły i były niezjadliwe :D 

Dobra lecę poszperać jeszcze w necie, poszukać jakichś thinspiracji, diet :) no i mam ochotę na jakąś wyjątkowo dobrą herbatę i ciekawą książkę, więc plany na dzisiejszy wieczór już mam ;) 

Trzymajcie się chudo Motylki ! :) :*

3 komentarze :, , , , więcej...

Wracam do gry ! :)

przez , 30.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

     

 Hej Motylki !

Przepraszam Was, że przez tak długi czas się do was nie odzywałam, ale wyjechałam do tej pracy. Kurde nie wiem od czego zacząć opowiadać :P po pierwsze nie bierzcie żadnych tabletek !!! o mało co nie trafiłam przez to do szpitala. Teraz nawet jak mam katar to wole to przeczekać niż brać jakieś prochy. Serio. wiem ze do tego zachęcałam, ale teraz jak najbardziej tego odradzam, kiedy się przekonałam na własnej skórze jakie mogą być tego skutki. 

Co do pracy. Było ciężko, naprawdę ciężko. W końcu jakby nie było, to była praca fizyczna. Dlatego też postanowiłam, że będę jadła normalnie w trakcie pobytu tam. Ogólnie przed wyjazdem miałam kilka dni napadów, (postanowiłam, że nigdy więcej głodówek ! bo zawsze po nich mam napady) no i jak wyjeżdżałam do tej pracy to ważyłam 59 kg. Wczoraj po przyjeździe się zważyłam i jest 61 kg. Przez 6 dni przytyłam 2 kg, a jadłam porządnie, bo musiałam mieć sporo sił, wiec nie jest źle. Myślałam że będzie gorzej. Dużo gorzej, ale nie narzekam.

Dobra, gdzie pracowałam? Na polu, przy truskawkach. Ponoć żadna praca nie hańbi. Ale jak na 5 i pół dnia pracy zarobiłam jakieś 460 więc uważam ze nie jest źle. Ale napracowałam się. I to jak. Powiedziałam sobie, ze muszę skończyć szkole i iść na studia bo ta praca jest tak ciężka, że to nie dla mnie. Poznałam tam mnóstwo sympatycznych osób (kilka bez szkoły) i właśnie mówili, że bardzo żałują, że młodzieńcze lata przebimbali, a teraz musza się łapać jakiejkolwiek pracy byleby tylko zarobić. Ja nie chcę tak żyć. O nie.

Moje ręce wyglądają jak ręce trupa :D Tragedia dosłownie. Jakbym z grobu wstała :D Musze je jakoś wymoczyć w kwasku cytrynowym czy coś w tym stylu. Ale powiem Wam ze to była moja pierwsza taka cięższa praca i zmęczyłam się nieźle. Codziennie o 4 pobudka bo o 5 już jechaliśmy na pole… Nie narzekam, bo atmosfera tam była naprawdę zajebista, ale na dłuższą metę bym chyba tam nie wytrzymała. 

Dziś wstałam o 14 bo musiałam odespać te wszystkie dni :) I jakoś za specjalnie mi się jeść nie chciało, więc zjadłam dopiero koło 17,30. I już nie zamierzam nic jeść, bo muszę się znowu przyzwyczaić ze nie jem po 18. Miałam dziś zjeść ok 400 kcal, żeby nie zejść od razu do 200-300, bo znowu bym powiedziała ‚pierdole to’ i miałabym napad. Wiec ustaliłam 400. I w końcu i tak zjadłam mniej więc jest spoko :) Można powiedzieć ze wróciłam do gry.

Bilans na dzis to:

jajkook. 88 kcal
kromka chlebaok. 50 kcal
ciastko92 kcal
——————————-
Razem: ok. 230 :)

Szukałam różnych diet i tak się zastanawiałam w sumie która byłaby odpowiednia, żeby znów nie mieć napadów itp. Ale nie znalazłam jeszcze nic sensownego wiec zostaje przy Ana Boot Camp. Jeśli znajdę jakąś naprawdę fajną, mało restrykcyjna dietę to zamienię :) Bo przy tych truskawkach miałam duuuuużo czasu na przemyślenia. Myślałam o wszystkim. I doszłam do wniosku, że chcę być chuda. Nie chce mieć anoreksji, chce po prostu schudnąć. Zdrowo schudnąć. Może nie tyle zdrowo, co trwale. Nooo :)

Moje stosunki z panem D. uległy poprawie :) cieszę się z tego bardzo. Dziś dał mi do zrozumienia, że chce żebym pojechała z nim i jego ekipą w sierpniu na mazury :) przynajmniej tak to odebrałam. Jak schudnę to może pojadę :) fajnie by było. Kurde przyzwyczaiłam się już do niego. Super chłopak. Jest strasznie śmieszny i jakoś ciągle mamy jakieś tematy :) oby tak dalej ! 

Wczoraj wieczorem wróciłam i stwierdziałam,  ze chcę obejrzeć jakiś fajny film. I natknęłam się na Green Street Hooligans. Świetny film! Głównego aktora niezbyt lubię, ale za to był tam taki inny aktor. Charlie Hunnam. No kocham go ! Jak umarł to tak ryczałam, że szok :D

Ogólnie wszystko jest okej :) a będzie jeszcze lepiej. Tylko trzeba trochę czasu.

Trzymajcie za mnie kciuki kochane ! :*

4 komentarze :, , , więcej...

Dworzec gościnnie przyjmujący podróżników emocji

przez , 18.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

      Hej Motylki ! ;)  

Dzisiejszy dzień był nawet w porządku zważywszy na to, że do 5:30 rano się uczyłam, a potem się szykowałam do szkoły, bo nie opłaca się kłaść na godzinę. Zmęczenie? – o dziwo nikłe, apetyt? – na szczęście brak. Tak, czuję głód co jest dość nieprzyjemne choć satysfakcjonujące, ale na jedzenie nie mam ochoty. Tussipect działa.

BILANS NA DZIŚ:

7 tussipectów (miały być 3, ale że nic się nie działo to wzięłam jeszcze 4 ;) )

2 kubki kawy (tylko po to, by popić tussipect – kawa jakoś mnie ostatnio obrzydza – zresztą jak wszytsko)

 

Zaliczałam dziś matmę, chemię  i tą nieszczęsną historię. Matmę chyba zaliczyłam. Nie wiem co z tamtymi… Kurde jak pisałam chemię to tak się stresowałam, że było mi na przemian a to gorąco, a to zimno.

Ręce mi się trzęsą, robię wszystko nieporanie, co musi wyglądać dość zabawnie :P  ale co tam.. to pewnie z głodu. I pobudzenia.

Koleżanka dziś miała wybór: albo pisze w czwartek taki wielki sprawdzian z całego semestru, albo będzie miała sierpień. Ona się załamała, że nie da rady się tak dużo nauczyć. Było mi jej trochę żal. Zaproponowałam, że dam jej kilka tabsów tussipectu. Zgodziła się. Głównie dlatego, że to działa na bezsenność, a ona będzie potrzebowała dużo czasu na wykucie się wszystkiego. W sumie nawet ją lubię. Nie zamieniłyśmy więcej niż kilkanaście słów dziennie, ale kiedy doszłam do tej klasy, w niczym mi nie podpadła. Była wręcz przyjazna dosyć w porównaniu do wszystkich skrzywionych paniuś z mojej klasy.

Chyba trochę schudłam. Zaczynam to zauważać. Tam gdzie nie powinnam, nadal jestem gruba. Chudnę w miejscach, które z założenia są chude. Np ramiona, kręgosłup, nadgarstki… W sumie to dobrze :) jeszcze zrzucę tłuszcz z tyłka, brzucha, ud i łydek i będzie dobrze :D Mam suchą skórę. W sumie zawsze miałam miejscami suchą, ale teraz zaczyna mnie to wkurzać, np na łokciach. Do tego ‚skrzypią mi kości‚. Serio,nie przesadzam, jak u starej babci, jak nie gorzej. Nie robię brzuszków, bo gdy zaczynam to ocierają się kości z kregosłupa i to mnie boli. Wiem, że to z niedoboru składników odżywczych. Ale jeszcze troszkę. Póki mogę – będę głodować. Dziś leci 3 dzień, a ja oprócz lekkich głodowych skurczów brzucha, jakoś za specjalnie tego nie odczuwam. A oto ja: (na żywo to niestety wyglada ładniej :()

A jednak tussipect to moje wybawienie. Dobra tylko co będzie później? Co będzie jak już będę miała te 53 /51 kg? Jak utrzymam tą wagę? Jeszcze 2 dni głodówki. Muszę mieć 55,5 kg. Wtedy zacznę jeść. Zacznę Ana Boot Camp Diet ;) 2 dni – przecież to niedługo. Wytrzymam spokojnie. W piątek już COŚ zjem. Ale wyjeżdżam do tej pracy w piątek i nie wiem jak tam będzie z pożywieniem, więc muszę koniecznie wziąć ze sobą tussipect. Raz - że będę miała większy zapał do pracy, a dwa – że jak będą tam jakieś dobre rzeczy to mogę się nie pohamować…. a tak, łykam sobie kilka pastylek i mam na wszystko wyje*bane ;)

Ale właśnie tak sobie uświadomiłam, że nie będę musiała jeść! Nikt mnie nie będzie kontrolował ;) 

Świetna opcja ;) Dobra ja lece Motylki, bo zasypiam już ;) chudej nocki ! :*

2 komentarze :, , , , , , , więcej...

Be carefull what you wish for

przez , 18.cze.2013, w Motylki pro anorexia

Jest godzina pierwsza w nocy. Miałam się uczyć do chemii, historii i matmy. Wyszło na to, że tylko chemię umiem. Ale mam czas. Spoooro czasu. A jak będę śpiąca to się poratuję kolejną porcją tussiego :) tak, ten koleś z którym się spotkałam wczoraj <przedwczoraj> załatwił mi. Nawet specjalnie przyjechał do mojego miasteczka. Nie wziął ode mnie hajsu za ten tussipect. Dziwne… Mówiłam, że będę głupio się czuć i wgl, ale nie chciał. Nie to nie. Jego sprawa, dla mnie lepiej. Kupił mi 5 opakowań, co  w sumie daje 100 sztuk

BILANS NA DZIŚ: 

6 sudafedów

2 tussipecty

szklanka coli – ok 110 kcal :( (ale musiałam popić kofeiną, a kawa rozpuszczalna mi się skończyła)

 

Czyli kolejny dzień bez jedzenia ;) Jest git. Zastanawiam się czy nie zrobić sobie jutro jeszcze jednego dnia głodóweczki :P

Co do Sudafedu… Rano tak jak pisałam wzięłąm 3 rano, wieczorem kolejne 3. Po tej drugiej dawce dostałam rzeczywiście lekkiego kopa, ale pod tym względem, że byłam lekko pobudzona ;) a co do koncentracji i nauki to JESTEM ZACHWYCONA. Jeszcze nigdy nie uczyłam się z taką łatwością. Świetne. Wiem, że nie można tego brać na dłuższą metę, ale przed jakimiś zaliczeniami się może przydać ;P

Dziś dostałam od matuli kasę za oceny ^^ sporo tego nawet. Skoro chcą, to niech płacą. Ja i  tak się nie uczę. Albo mam farta, albo pamiętam coś z lekcji, a że oni mi płacą nawet za dwóję, więc się nazbierało trochę siana ;D może wreszcie kupie sobie wymarzone buty? ciągle się nie mogłam zebrać na to. A to nie ma czasu, a to hajs już wydałam itp. No ale teraz już mogę :)

A tussipect – jak na 2 tabletki popite szklanką coli muszę przyznać, że całkiem nieźle się sprawdza. Jutro rano wezmę 3. Zobaczymy… Nie wiem jak z nauką, bo jeszcze się na nim nie uczyłam, ale całkiem dobry humor mam. Na początku to wgl tragedia była :D siedziałam jak jakaś idiotka i cieszyłam się do komputera. + rzeczywiście poprawia samoocenę, bo stanęłam przed lustrem i stwierdziłam, że mimo tych 58 kg nie jestem jakimś straszliwym grubasem. Ja nie wiem, albo mam jakieś zaburzenia percepcji, albo już mi się po prostu wszystko jebie, bo mam wrażenie, że mi nogi przytyły. Ale że tak potwornie przytyły. Myślałam, że może mi spuchły (z niewiadomych powodów) ale następnego dnia też i kilka dni później tak samo. A mają takie same wymiary jakie miały, a nawet trochę mniejsze. Więc nie wiem o co kaman :P Co jeszcze mogę o tussim powiedzieć… W sumie bałam się go brać, naczytałam się w necie jakiś bzdur, że to niebezpieczne itp. Może i tak, jeśli wpierdolisz naraz całe opakowanie. Czy hamuje głód? Tutaj odniosę się też do sudafedu. Te środki absolutnie nie hamują głodu. Apetyt – tak, ale nie głód. Jest to coś w tym stylu, że jesteś głodna, ale nie masz ochoty nic zjeść. Jak pomyślisz o jedzeniu to Ci niedobrze :)

Kurde przede mną ciężka noc. Coś czuję, że te 2 tussipki nie dadzą rady do rana. Ale ja zamiast pisać tu powinnam się uczyć, więc lecę.

Dobranoc Motylki kochane! :)

4 komentarze :, , , , więcej...

Jesteś tylko narzędziem w rękach ludzi

przez , 17.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

Cześć Motylki !

Mam nowe postanowienie ;) od jutra przechodzę na dietę ABC (Ana Boot Camp).

Muszę schudnąć… Po prostu muszę :P teraz mam w szkole niezłe piekło. Czas szybko leci, ale mam sporo do zaliczenia. Do czwartku muszę zaliczyć matmę, chemię i historię :( Bo w piątek z rana jadę do pracy z koleżanką zresztą. I będę tam mieszkać więc nie wiem jak będzie z wpisami na blogu :( wszystko zależy czy mi net na fonie będzie mulił czy nie. Będę zajęta więc raczej nie będę miała czasu się objadać. I bardzo dobrze ;) Jadę gdzieś na jakiś tydzień.

Kurde mam do zaliczenia jutro 3 sprawdziany, a nic nie umiem ! Oczywiście zamiast się uczyć robię wszystko inne. Np posprzątałam w torbie (w której nie miałam czasu posprzątać przez pół roku), pisze wpis na bloga, przeglądam strony w necie o pro-anie. Też tak macie, że jak musicie się uczyć i macie tego naprawdę sporo to zamiast tego macie czas na coś zupełnie innego? Tragedia jakaś :D zaraz się za to biorę

A co do dzisiejszego dnia… Humor? – nawet spoko. Zmęczenie? – owszem, ale to jest chyba spowodowane 2 dniem głodówki i ogólnym osłabieniem. Sudafed? – Wzięłam 6 tabletek i popiłam kawą. Oczywiście nie od razu 6. Najpierw w szkole koło 9,30 trzy, a potem koło 17 kolejne 3. Podobno wspomaga naukę i koncentrację więc dlatego to wzięłam po raz drugi. Zresztą nie mogę dziś spać. Muszę się uczyć… Swędzi mnie głowa i ciało. To jest spowodowane też sudafedem. Pobudzenie? wcześniej nie bardzo, teraz i owszem. Ale daję radę.

Dobra lecę się uczyć. Odezwę się jeszcze wieczorkiem i zdam relacje z nauki :D

Trzymajcie się chudo ! :*

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Cała nasza wie­dza zbliża nas do ignoracji, cała nasza ig­ro­norac­ja zbliża nas do śmier­ci.

przez , 16.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

Warszawa kwitnie. Idę jednocześnie czując na sobie spojrzenia obcych. Ja też odwzajemniam im tym samym. Patrzę z obrzydzeniem na tych wszystkich grubasów. Ważą ze sto kilo i dalej wpierdalają… Usiadłam na ławce. Jakiś koleś się do mnie dosiadł i je kebaba. Odpalił szluga i udaje, że jest wyluzowany. Ludzie to ciemna masa.  Ciemna, lepka, tłusta masa… Jezu, w życiu nie podejrzewałam, że po ziemi chodzi aż tyle tłuściochów! Jakby potwory wychodziły z ukrycia. Fałdy tłuszczu oblewające ich i tak wielgachne cielska. Przeszłam na stację pkp. Ludzie się na mnie gapią. Ich wzrok przewierca mnie na wylot. To boli. Patrzą na mnie tak samo jak ja patrzę na obżartusów. Z takim samym obrzydzeniem. Z taką samą nienawiścią. Wsiadam do pociągu, chcę usiąść sama, na szarym końcu, bez nikogo. Nawet mi się udaje, lecz z opłakanym skutkiem, bo chwilę później przysiada się jakiś starszy pan. On jest chudy, nie przeszkadza mi. Przyglądam mu się. Jedyne słowo które mi przychodzi na myśl, gdy na niego patrzę, to poczciwy. Kładę głowę na szybie czując nagły przypływ zmęczenia. Jestem w pół śnie. Ciało śpi, lecz umysł pracuje. To działanie Sudafedu. Mam do przejechania jeszcze kilka stacji. Zastanawiam się nad prostym pytaniem, na które powinna być równie prosta odpowiedź. Czemu dzielimy ludzi na MY-ONI? Odpowiedź powinna być banalna. Z takiego wychodzę założenia. Ale nie jest… Dziwne. Wolę nie myśleć. Wprowadzić umysł w stan całkowitego otępienia, by delektować się później szybkim powrotem do sprawności umysłowej. Złota myśl na dziś? Każdy chcę Cię wykorzystać. Nie ważne czy chodzi o materialność, czy uczuciowość, bądź Twoją fizyczność; ważne, że chce.. Dlatego dalej pogrążam się w mojej aspołeczności i nie chce mi się od tego uciekać za specjalnie. 

———————————————————————————————————————————————————————-

Dobra, starczy przemyśleń na dziś ;) przede mną ciężka, długa <i coś czuję, że nieprzespana> noc. Mam dużo nauki. Ale to rosyjski :) Pójdzie jak z bicza strzelił. 

Koło 15 napisał do mnie koleś z którym miałam się spotkać, bo miał mi pracę ogarnąć. No i spotkałam się z nim. Totalna beznadzieja… No wieś tańczy i śpiewa. Ale przyda mi się. Rozmawialiśmy trochę. Dowiedziałam się, że może ogarnąć leki bez recepty. Tussipect czeka już na mnie ;) Powiedział, że mi załatwi. Ogólnie beznadziejna akcja z nim. Najgorsze było to, że musiałam się ciągle sztucznie uśmiechać i udawać, że mnie bawią jego żarty. Ale czego się nie robi dla… <tussipectu> Ludzie mnie wykorzystują, to dlaczego ja mam nie wykorzystać ich? Jakaś sprawiedliwość musi być

Sudafed spoko ;p Jestem zadowolona z działań jak na pierwszy raz. Nic dziś nie jadłam. Nie czułam potrzeby. Rzeczywiście hamuje apetyt, ale oprócz tego ma też inne ‚skutki uboczne’. Nie wiem jak u innych, ale mnie trochę bolała głowa. Ale potem przestała, a teraz znów boli. A propo kołatania serca, to nie zauważyłam nic takiego u siebie. Ale np było mi na przemian zimno i gorąco. Albo leciuteńko mi palce u nóg drętwiały chwilę, ale to było całkiem przyjemne. Źrenice zwężone. Suchość w ustach? Nie, ale same usta wysuszone. Nadpobudliwość? może trochę. Stres? owszem… ale myślę, że to było bardziej spowodowane tym, że jechałam na to spotkanie o pracę, więc nie umiem ocenić obiektywnie. Czułam się trochę jak na haju. Co prawda nie jest to tak mocne jak np zioło czy coś w tym stylu, jest to ledwo odczuwalne, ale jednak czuć delikatną różnicę. Euforia? Ewentualnie trochę, ale bez przesady. Jedyne co mi się nie zgadzało to bezsenność. Ja już kilka godzin po wzięciu tego miałam ochotę na sen <w pociągu>, choć może równie dobrze być to spowodowane tym, że dziś spałam kilka godzin. Więc też tego nie mogę ocenić. Ogólna ocena? Pozywtywna :) 

Dobra Motylki, trzymajcie się chudziutko! :) [ a ja lecę ogarniać rosjana :( ]

1 komentarz :, , , więcej...

It’s all about the new beginning

przez , 16.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

Hej Motylki! 

Ostatnie dni były wręcz tragiczne. XXXXXXX kalorii. Jadłam bez opamiętania. Na przemian jadłam i rzygałam. A i czasem nie rzygałam, a kalorie się wchłaniały. Dosłownie zmiatałam wszystko z lodówki jak odkurzacz. Tak,  to dobre porównanie. Idealnie opisuje sytuację. Przedwczoraj miałam jechać do klubu z kolegą (w końcu stwierdziłam, że muszę przestać być aspołeczna) bo chciałam spalić kalorie ;) ale w końcu wyjazd nie wypalił, a że już byłam ogarnięta to zadzwoniłam po kolegę którego nie widziałam już długooo. W sumie miło spędziłam czas. Ale zauważyłam, że w stosunku do ludzi jestem bardziej wycofana, przestraszona. Nie wiem czemu.

Tego samego dnia, tylko że wcześniej miałam właśnie napad i straszne wyrzuty sumienia. Do tego miałam beznadziejny humor i znów myślałam, że może lepiej by było beze mnie? Czułam się podle. Wczoraj też nawpieprzałam się jak głupia. Tu wafle, tu danio, tu galaretki, tu kebab, tu czekolada… Stwierdziłam, że skoro w dzień wcześniej nie mogłam pojechać do klubu to pojadę dzisiaj <wczoraj>. No i pojechałam. Ale było tak beznadziejnie, że wyszliśmy po 10-ciu minutach. I w sumie przesiedzieliśmy i przegadaliśmy (z 2 kolegami) w samochodzie do 4 w nocy :D było nawet spoko, ale jakoś bez rewelacji ;)

Wczoraj gdzieś do 17 byłam z siebie taka dumna. Miałam zjeść 1000 kcal, a zjadłam gdzieś 200-300. No, ale po 17-stej był napad :D więc już nie byłam taka dumna. Wróciłam o tej 4 do domu iiii oczywiście szturm na lodówkę, a co tam :D

W każdym razie nie zamierzam się już użalać nad sobą. Nastało wybawienie. A konkretnie Sudafed. Wcześniej dziś wstałam i poleciałam do apteki. Przed chwilą go wypiłam oczywiście z kawusią :) podobno hamuje głód. Zobaczymy. Wzięłam 3 tabletki.

Nawet mam dobry humor ;) Może to właśnie działanie sudafedu?

Wczoraj przed klubem podjechałam do apteki, bo chciałam sobie kupić tussipect, ktory co prawda jest na receptę, ale myślałam, że mi sprzedadzą, bo nawet wymyśliłam niezłą bajeczkę o tym, że moja mama ma astmę oskrzelową i że może mieć atak niedlugo, a jej się efedryna skończyła. Kupiła to, ale nie sprzedała mi. Powiedziała, żeby w razie ataku podjechać na pogotowie :D Ale rozumiem, procedury :P
A oto co przygotowałam sobie na śniadanko wczoraj ;) —> śniadanie mistrzów

3 komentarze :, , , , , , więcej...

Happy at last :)

przez , 14.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

    Hej Motylki  ! :) 

Dzisiejszy dzień zaliczam do nawet udanych :) 

Na początku było kiepsko, ale było minęło :) W sumie mam spoko humor :D Ściągnęłam sobie dziś na telefon przeklinam Cię ciało… cholera, powiem Wam, że już kiedyś to czytałam i zapomniałam tytułu i chciałam to znaleźć iiii w końcu znalazłam! to jest świetne

Ogólnie to wstałam dziś i zobaczyłam, że w lodówce pustka. Nie było nawet tej cebuli :D dopiero po południu mieliśmy pojechać na zakupy. A więc mój jadłospis się lekko zmienił. A więc co dziś jadłam:

 

Śniadanie: 

jajecznica z 1/4 pomidora – 103 kcal

2 wafle z powidłem śliwkowym -135 kcal

ptasie mleczko -111 kcal

II Śniadanie: 

2 wafle ryżowe z łyżeczką powidła śliwkowego – 92 kcal

(zeżarłam je od razu po przyjściu do szkoły :D)

Obiad: 

Po przyjściu ze szkoły (koło 12) – ptasie mleczko  2 rodzynki – 95 kcal

100 g sałatki z tuńczykiem – 130 kcal

Sonko – 19 kcal

wafel ryżowy - 35 kcal

ptasie mleczko – 86 kcal

Kolacja: 

chipsy z szynki z czosnkiem granulowanym ( pychaaaa!)- 36 kcal

3 truskawki i 50g twarożku – 50 kcal

2 sonko z serem emmentalerem –  70 kcal

 

Wpieprzałam dziś jak głupia, ale co tam :D nie przekroczyłam 1000 kcal, a to najważniejsze :D  Hmm jedzenie stało się moją obsesją. Nawet jak nie jestem głodna to jem. Moja ciocia dziś miała imieniny. Nie jadę, poprosiłam mamę, żeby powiedziała, że nie mogę przyjechać bo słabo się czuję. Tak się składa, że wujek jest kucharzem i na pewno tam będzie wiele kalorycznych dań :D więc mówię STOP. Od wczoraj przybyło mi 0,5 kg. Tylko albo aż :P Chociaż myślałam, że będzie więcej. Więc pozytywnie :) 

byłam z rodzicami na zakupach i się obkupiłam :D wyniosłam całą, ciężką reklamówkę :D

Oto co kupiłam: 

sałata lodowa 350 g – 1 liść ok. 3 kcal

2 opakowania wafli ryzowych – 1 wafel 38 kcal

gorzka czekolada – 1 kostka 28 kcal

ogorek 200 g- 26 kcal

pomidory 290 g- 1 mały pomidor – 23 kcal

kiwi 130 g- 1 kiwi 42 kcal

papryka 190 g- 54 kcal

szynka babci – 1 (duuuży) plaster 36 kcal

chleb zytni z ziarnami -1 kromka 69 kcal

ser do smarowania emmentaler- 1 porcja 65 kcal

4pak danio – 4 * 168 kcal

2x twarog chudy 250g – 290 kcal

jabłka - 35 kcal

truskawki – 1 truskawka 2-3 kcal

 

Wiecie co zauważyłam? Kocham gotować! serio… bardzo lubię, nie umiem jeszcze wielu rzeczy, ale lubię pichcić :) Dobra Motylki trzymajcie się chudziutko, a ja lecę czytać Przeklinam Cię ciało. Może jeszcze tu wpadnę :) :*

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

Byłam pewna, że znajdę wówczas odpowiednie słowa, żeby wyrazić to, co mnie dręczy, wytłumaczyć mu, dlaczego jestem tak okropnie przerażona, dlaczego mam uczucie, jak gdyby mnie siłą wpychano coraz głębiej i głębiej do czarnego dusznego worka, z którego się już nigdy nie wydostanę.

przez , 13.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

            Cześć Motylki 

Dzisiejszy dzień pod wieloma względami był beznadziejny  

W szkole miałam chujowy humor, do tego uświadomiłam sobie, że czuję się samotna…

Nie mam nawet z kim porozmawiać o moich problemach.

Pokłóciłam się z ojcem. Ale to nie była zwykła kłótnia. Obiecałam sobie, że się więcej do niego nie odezwę. Ale nie chcę wchodzić w szczegóły. To zbyt trudne. Podziałało na mnie tak, że nawet przez chwilę chciałam się zabić. Ale potem zmieniłam zdanie

Doczytałam dziś tą książkę. Byłam trochę rozczarowana, bo szybko się skończył

A propo diety. Miałam dziś zjeść 200 kcal, jutro 400 itp. Dzisiejszy bilans wyniósł 897 kcal i  jakoś wcale nad tym szczególnie nie ubolewam. Nawet się cieszę. Zaczynam zdrową dietę. 01.08 powinnam ważyć 53 kg. – 2 miesiące, nie jest źle. Mam dosyć tego, że ciągle źle się czuję, mam depresje i w ogóle beznadzieja, więc zaczynam znowu jeść. a. Ale ogólnie to jest świetna.

Oto co dziś zjadłam: 

Śniadanie: 

4 wafle ryżowe, 4 żelki – 200 kcal

II Śniadanie: 

kanapka – 250 kcal

Obiad: 

zupa brokułowa - 120 kcal

Podwieczorek: 

ptasie mleczko domowej roboty (73 kcal), wafel ryżowy z ketchupem i musztardą (85 kcal) – 158 kcal

Kolacja: 

4 pieczywka (4*19 kcal), 1,5 plasterka sera (63 kcal), 3 żelki (3*10 kcal) – 169 kcal 

RAZEM: 897 kcal

Jest git. Muszę jeszcze popracować nad samopoczuciem… 

 

Oto przepis na ptasie mleczko (4 porcje):

Składniki: 
Jogurt naturalny

Żelatyna

słodzik

——-> żelatynę rozrobić jak na opakowaniu, dodać słodzik,  poczekać aż trochę wystygnie. Zmiksować mikserem żeby utworzyła się lekka pianka. Dodać szklankę jogurtu i dalej miksować, żeby zrobiła się piana. Wlać do pucharków i wstawić do lodówki na godzinę. ( będzie twarde i ogólnie fajna konsystencja)

PYYYYCHAA <3

7 komentarze :, , , , , , , więcej...

To osiągnięte cele sprawiają, że jesteśmy w stanie zrobić wszystko

przez , 12.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

 Siemanko ! :) 

Dziś z rana miałam super niespodziankę ;) 57 kg na wadze ! :) Cel I mam z głowy :D Nawet dziś kilka osób zauważyło, że schudłam. Miałam taką bluzkę odkrywającą ramiona i usłyszałam kilka uwag, że ‚zeszczuplałam’. Nawet moja korepetytorka (uczy w mojej szkole) zapytała:

-Paulinko, a co Ty się taka chuda zrobiłaś? Jesz ty coś w ogóle?

Nie powiem, rozbawiło mnie to troszkę i w sumie ucieszyło, choć wiem, że to i tak nie prawda… Nie jestem jeszcze chuda. JESZCZE… Wstawiam mój before & after tak jak obiecałam. Nie wiem, na zdjęciach dużej różnicy nie widać, ale co tam.

 

 

 

 

 

 

 

5 dzień głodówki- jakoś się trzymam. Nie jest jeszcze źle ;) Pomijając ciągły ból głowy i brak humoru :( Jeszcze jutro dzień głodówki i już ! ufff mam nawet już jadłospis ;) 2 jajka i wafel ryżowy – 200 kcal akurat :) Będzie dobrze, muszę tylko przetrwać.

Na lekcjach tak mi się nudziło, że myślałam, że dostanę pierdo*ca :D Więc czytałam nadal w sidłach anoreksji. POLECAM ! bardzo dobra książka :) już prawie ją kończę

Pamiętacie pana D? :p otóż moja koleżanka z klasy <ta co do mnie dzwoniła z jego nr> postanowiła nas zeswatać :D haha to dobrze :D skoro sami się nie możemy połączyć to może ona coś pomoże, mam nadzieję ;)

Dobra lecę, bo jutro mam spr z chemii :(  Ale wpadnę tu jeszcze :)

3 komentarze :, , , , , więcej...

‚Albo wszystko albo nic’

przez , 11.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

    Cześć Motylki 

Dzisiejszy dzień jest totalnie b e z n a d z i e j n y

Tak samo beznadziejny jak i moje samopoczucie. Miałam dziś lekcje do 16 (ale zwolniłam się godzinę wcześniej, bo nie mogłam wysiedzieć). Mija 4 dzień głodówki. Jeszcze tylko 2… albo jeden. Nie wiem. Zobaczę jak będę się czuć, bo na razie to nie mam siły na nic kompletnie. Czuję się jakby zaraz miało ujść ze mnie życie.

Dziś po raz pierwszy założyłam leginsy. Pierwszy raz od hmm… roku? Wcześniej ich nie zakładałam, bo byłam za gruba. Teraz – choć widzę, że schudłam i tak czułam się w nich jak wieloryb. Nie wiem po co je założyłam… Gadałam dziś z koleżanką o diecie. Powiedziała coś, co mi utkwiło w pamięci „ja nie wiem po co ty się odchudzasz, przecież jesteś normalna‚. Nie powiedziała ani ‚jesteś szczupła‚, ani ‚jesteś chuda‚, powiedziała ‚jesteś NORMALNA‚… Co mnie motywuje jeszcze bardziej do diety.

Ale serio, czuję się kiepsko. Jeszcze dzień, no ewentualnie dwa. Dziś miałam chwilę zawahania. Stanęłam przed lodówką i miałam ochotę powiedzieć pieprzę to i zjeść całą jej zawartość. Znów nasunęły się myśli po co ja to robię. Ale na szczęście się zatrzymałam w porę. Nie mogłam wytrzymać z chęci zjedzenia czegoś, więc położyłam  się spać.

Wypiłam dziś 3 kawy. Myślę nad 4, ale gdzieś przeczytałam, że nie powinno pić się powyżej 3 kaw dziennie. Staram się też ograniczyć napoje. Właściwie to nigdy nie byłam jakoś specjalnie spragniona i zazwyczaj mało piłam, więc nie piję kiedy mi się nie chce. Boję się, że przez to, że będę dużo pić waga pokaże więcej.  

Ściągnęłam dziś sobie 2 ebooki. Przeklinam Cię ciało i w sidłach anoreksji. Na razie czytam tę drugą, zapowiada się ciekawie. 

W szkole było tragicznie. Każdy na przerwie coś wpieprzał, a ja nie mogłam na to patrzeć. JESTEM GŁODNA. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę ważyć 55,5 kg, żeby móc zjeść chociaż te 100 kcal dziennie. 

2 dni… 

Wczoraj ćwiczyłam i dziś mam trochę zakwasy. Przynajmniej tak mi się wydaje, że to zakwasy. Podobno w 3-4 dniu głodówki spalają się mięśnie, więc może to przez to? W ogóle chyba serio troszkę schudłam. Biustu nie mam już wcale, a co do tyłka – pozostały tylko jego resztki. Jakoś mi to za specjalnie nie przeszkadza :) wolę być chuda i płaska, niż gruba i wypukła. Haha jak to zabrzmiało :D 

Kurde cały czas mi zimno :< muszę jeszcze dziś poćwiczyć, a nie mam siły… często mam zawroty głowy i mroczki przed oczami. Dziś na polskim to tak mi głośno burczało w brzuchu, że chyba wszyscy to słyszeli. <akurat pisaliśmy wypracowanie, więc było cicho> Aż koleżanka zapytała się czy jestem głodna.  -Oczywiście zaprzeczyłam. Było mi strasznie niezręcznie.

Jeśli jutro waga pokaże 57,5 kg tak jak powinna to wstawię before & after :) 

Trzymajcie kciuki Motylki ! 


 

1 komentarz :, , , , , , , więcej...

W dążeniu do celu, nie zatraćmy siebie

przez , 10.cze.2013, w Motylki pro anorexia, Pro ana

na wadze 58,5 mimo, że jest wieczór ! ;) good job Paulina

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

Archiwum

Wpisy, chronologicznie...